Skocz do zawartości


Zdjęcie

Grozne Rasy


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

Offline #1 biedrona1657

biedrona1657

    biedroneczka

  • Użytkownik forum
  • -38
  • PipPipPipPip
  • 1136 postów
  • Płeć:Kobieta
  • Miejscowość:Irlandia
  • Zainteresowania:muzyka ,sport ,dobry film ,dobra ksiazka

Napisano 16 czerwiec 2010 - 09:30

Dzisiejsza inspiracja z onetu B)


W mediach co pewien czas pojawiają się wstrząsające informacje o atakach psów na ludzi, choć od ponad dziesięciu lat w Niemczech obowiązuje restrykcyjna „Ustawa o zwalczaniu niebezpiecznych ras psów”. W sierpniu 2009 roku buldog amerykański rzucił się na czteroletnie dziecko i dotkliwie poranił je w głowę. Chłopiec przeżył mimo odniesienia poważnych ran. Nieco wcześniej w Magdeburgu amerykański staffordshire terrier pogryzł 14-letnią dziewczynkę. Właścicielka psa ulotniła się z czworonogiem z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy ofierze. 10 września 2009 roku bernardyn rozharatał twarz pięcioletniej dziewczynce. Tego samego dnia mieszaniec pitbull terriera rzucił się na swego właściciela i poranił go w ramię oraz brzuch. Pan chciał przywołać czworonoga do porządku, ponieważ zachowywał się bardzo agresywnie wobec szczeniaka, który niedawno pojawił się w domu. W grudniu ubiegłego roku dwa stróżujące rottweilery zaatakowały 67-letniego pracownika na terenie firmy. W tym samym miesiącu doberman rzucił się na swego pana, a potem na ojca z trójką dzieci.

W mrożących krew w żyłach doniesieniach prasowych prawie zawsze pojawiają się te same rasy: bullterrier, amerykański staffordshire terrier, staffordshire bullterrier i pitbull terier - żeby wymienić tylko kilka. W Niemczech powyższe rasy sklasyfikowano jako niebezpieczne. W ustawie o zwalczaniu niebezpiecznych ras psów umieszczono także „krzyżówki powyższych ras oraz psy uznane za groźne przez ustawodawstwo poszczególnych landów”. Oznacza to, że władzom krajów związkowych wolno rozszerzyć powyższą listę według własnego uznania.

Psy umieszczone na liście są powszechnie znane jako „psy bojowe”. Tego rodzaju określenie wydaje się uzasadnione, wziąwszy pod uwagę historię hodowli niektórych ras. W przeszłości pitbull terriera, bullterriera i staffordshire terriera hodowano do brutalnych walk psów. W niektórych landach na liście groźnych ras umieszczono także mastifa neapolitańskiego, rasę hodowaną już w starożytnym Rzymie do walki w cyrku lub na polu bitewnym. Z kolei dog argentyński był hodowany w Ameryce Południowej do polowania na pumy i jaguary. Jednak to nie historia danej rasy czyni z psa groźnego towarzysza człowieka.

- Nie można przypisywać określenia „pies bojowy” do konkretnej rasy. Na charakter psa składa się wiele indywidualnych cech, kolei losu i relacji z właścicielem. Zachowanie psów sprowadza się do następujących kwestii: jak ułożono zwierzęta? Czy właściciel ma dobry kontakt z czworonogiem i potrafi skutecznie kształtować jego zachowanie? Pies groźny dla otoczenia jest z reguły stworzeniem nieuspołecznionym - nie zostały mu wpojone określone wzorce zachowań i nie odczuwa wobec człowieka żadnego respektu i dystansu. Rasa, jeżeli w ogóle, ma znaczenie drugorzędne - uważa Dorit Feddersen-Petersen z Uniwersytet Christiana-Albrechta w Kilonii, etolożka i światowej sławy ekspertka od psich zachowań.

W takim razie dlaczego władze uznały pewne rasy za niebezpieczne? - Odpowiedź na to pytanie jest nieco złożona. Ze względu na uwarunkowania historyczne wiele ras cieszy się opinią wyjątkowo silnych, odważnych i agresywnych. Dlatego są tak popularne w środowisku przestępczym. Ale tak naprawdę to nie pies jest winien, lecz zawsze jego właściciel - wyjaśnia Franz Breitsamer, biegły kynolog z Górnej Bawarii. W Niemczech nie można było zakazać posiadania psa bojowego, ponieważ nie istniały stosowne przepisy. Dlatego z udziałem wielu ekspertów opracowano listę niebezpiecznych ras. Od tego czasu nabycie psa znajdującego się na liście wymaga specjalnego zezwolenia. Franz Breitsamer uważa, że byłoby o wiele lepiej, gdyby stosowne urzędy zakazały niektórym ludziom posiadania jakichkolwiek psów.

Badanie przeprowadzone przez lekarki weterynarii z Uniwersytetu w Hanowerze, Angelę Mittmann i Tinę Johann, skłania do wniosku, że agresywność psa nie jest pochodną rasy. Angela Mittmann przeanalizowała testy charakterologiczne 415 psów rasy amerykański staffordshire terrier, bullterrier, rottweiler, doberman i staffordshire bullterrier oraz psów pochodnych od pitbulla. Za grupę odniesienia posłużyło 70 golden retrieverów, uważanych powszechnie za przyjacielskie i łatwe w prowadzeniu. Podczas testu charakterologicznego zwierzęta konfrontowano z różnymi sytuacjami, które mogły sprowokować je do ataku. Przeprowadzenie podobnego testu nakazują przepisy w celu zbadania stopnia agresywności psa. Badanie wykazało, że między poszczególnymi rasami nie istnieją znaczące różnice odnośnie stopnia agresji. - Pies ma prawo stanąć w obronie pana, ale nie może reagować agresją w każdej sytuacji zagrożenia - stwierdza Franz Breitsamer.

Z psiego punktu widzenia zagrożenie oznacza nową, nieznaną sytuację. - Psa może na przykład rozdrażnić spotkanie na spacerze osoby niepełnosprawnej ruchowo, poruszającej się inaczej niż reszta ludzi - wyjaśnia biegły kynolog. W takiej sytuacji właściciel powinien kontrolować sytuację, ale nie zawsze tak się dzieje. - Wielu właścicieli nie potrafi zapewnić psu poczucia bezpieczeństwa poprzez właściwe wychowanie. Częstym błędem jest budowanie z psem relacji partnerskich. Tak ułożone psy nie wiedzą, czego się od nich oczekuje i wymaga - tłumaczy Dorit Feddersen-Petersen.

Jak powszechnie wiadomo, psy wywodzą się od wilków i dlatego instynktownie dążą do zajęcia dominującej pozycji w domowej hierarchii. Pies wymaga właściwego prowadzenia, musi reagować na polecenia i nauczyć się akceptować przywództwo człowieka. - Bardzo rzadko dochodzi do wypadków z dobrze ułożonymi psami - tłumaczy Franz Breitsamer. To brzmi logicznie.

Psom bojowym przypisuje się jeszcze jedną cechę, a mianowicie większą siłę uścisku szczęk. - Nigdy nie dowiedziono tego naukowo - oponuje Dorit Feddersen-Petersen. Istotnie, nie istnieje żadne badanie potwierdzające rzekomo morderczą siłę uścisku szczęk psów bojowych. Podobnie uważa Franz Breitsamer, jednak na marginesie dodaje: - Na podstawie osobistych doświadczeń mogę powiedzieć, że prawdopodobnie bullterrier czy rottweiler są silniejsze od hovawarta albo golden retrievera.

Artykuł 28 ustęp 1 niemieckiego kodeksu drogowego mówi, że psa może prowadzić na smyczy „właściwa osoba”. Trudno jednak kontrolować przestrzeganie powyższego wymogu, choć przyjęto restrykcyjne rozporządzenia praktycznie uniemożliwiające zdobycie pozwolenia na posiadanie psa zaliczanego do tzw. ras agresywnych. Przykładowo, w Monachium przed kupnem psa bojowego trzeba najpierw złożyć podanie w stosownym urzędzie. Następnie przyszły właściciel musi przejść specjalny test i przedłożyć świadectwo niekaralności. Ponadto powinien udokumentować, że posiada odpowiednie warunki lokalowe do posiadania tego typu psa i wszczepić mu pod skórę specjalny mikroczip.

Na koniec właściciel musi przedłożyć ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i pisemnie umotywować „uzasadnione zainteresowanie posiadaniem psa rasy bojowej“. Owe „uzasadnione zainteresowanie” to na przykład prowadzenie badań naukowych. Z powodu tych niezwykle surowych przepisów w Monachium wydano zaledwie około dziesięciu zezwoleń na posiadanie psa znajdującego się na liście ras agresywnych. Według nieoficjalnych szacunków Franza Breitsamera w Monachium żyje około setki niezarejestrowanych psów bojowych. Naturalnie miłośnicy pozostałych ras mogą mieć dowolnego psa bez żadnych trudności.

Wielu ludzi kupuje psa nie mając zielonego pojęcia o jego właściwym ułożeniu. Psy muszą znać swoje miejsce w domowej hierarchii i potrzebują czasochłonnej opieki. Krótki spacer „za potrzebą“ to stanowczo za mało. Pies wymaga konsekwentnego wychowania i oczekuje od pana różnych zadań do wykonania. - Przed kupnem odpowiedniego psa warto zasięgnąć rady doświadczonego weterynarza - radzi Dorit Feddersen-Petersen.

Niestety, wiele osób nie bierze sobie tej rady do serca. W rezultacie wielu właścicieli nie radzi sobie z wychowaniem czworonoga.

Wyjściem z tej sytuacji byłby „psi dowód osobisty”, otrzymywany po zdaniu specjalnego egzaminu. W Niemczech można już przeprowadzić tego rodzaju test kwalifikacyjny znany pod nazwą Dogs-Owner-Qualifications-Test, w skrócie D.O.Q. Egzamin składa się z części praktycznej i teoretycznej i trwa około dwóch godzin. Jego zadaniem jest zbadanie cech charakteru i posłuszeństwo testowanego psa. Zasadniczo część teoretyczną można przeprowadzić u dowolnego lekarza weterynarii. Cały szkopuł w tym, że test jest dobrowolny - i kosztuje do 150 euro od psa.

Wielu właścicielom szkoda takiej sumy i tym samym odbierają sobie i psu szansę na zbudowanie lepszych relacji zarówno między sobą, jak i z otoczeniem.

Franz Breitsamer i Dorit Feddersen-Petersen twierdzą zgodnie, że obowiązkowy „psi dowód osobisty” zmniejszyłby liczbę ataków czworonogów na ludzi. Jednak prawdopodobnie nigdy nie doczekamy się jego wprowadzenia, ponieważ tego rodzaju dokument pozostaje w gestii władz poszczególnych krajów związkowych.

Jak rozpoznać, że pies może być niebezpieczny?

Kiedy widać wyraźnie, że właściciel nie kontroluje zachowania czworonoga. Pies ciągnie go na smyczy i nie słucha swego pana.

Należy mieć się na baczności, jeżeli nagle uwagę psa przykuwa obca osoba, zwłaszcza kiedy w pobliżu nie ma właściciela lub nie reaguje on na zmienione zachowanie czworonoga.

Psy porozumiewają się za pośrednictwem języka ciała. Machanie ogonem wcale nie oznacza, że pies jest w przyjaznym nastroju, a jedynie znajduje się w stanie podniecenia. Jeżeli nagle pies zatrzymuje się i patrzy na przechodnia z podniesionym pyskiem, wówczas należy zachować ostrożność - takie zachowanie nie świadczy o uległości psa. Inne sygnały ostrzegawcze to: napinanie grzbietu i łap, ciało jest lekko wysunięte do przodu, sierść na karku i grzbiecie jest nastroszona, słychać głuchy warkot.

Jak należy reagować na podbiegającego psa?

Nie należy go dotykać, nawet wówczas kiedy nam się wydaje, że przyjaźnie macha ogonem. Nigdy nie powinno się głaskać nieznajomego psa.

Nie patrzeć psu prosto w oczy. Psy odbierają to jako zagrożenie bądź wyzwanie. Lepiej udawać, że interesujemy się czym innym.

Ignorować i zachować dotychczasowe tempo spaceru, w żadnym razie gwałtownie nie przyśpieszać. Wówczas pies szybko straci zainteresowanie naszą osobą.

Pozwolić psu, aby nas obwąchał, nie wykonując przy tym żadnych gwałtownych ruchów. Po chwili większość psów przestanie się nami interesować.

Co robić, gdy zaatakuje nas pies?

W żadnym razie nie salwować się paniczną ucieczką. Ucieczka przed psem jest praktycznie niemożliwa. Ponadto budzi u psa instynkt łowiecki.

Powinniśmy stanąć plecami do ściany lub poszukać innego oparcia, nie wolno odwracać się do psa tyłem, gdyż to może go zachęcić do ugryzienia nas w kark.

Jeżeli czujemy się na siłach, możemy obronić się przed psem silnym kopnięciem albo chwycić agresora za przednie łapy i odgiąć je na boki. W takiej sytuacji większość psów rezygnuje z dalszego ataku.

Jeżeli wszystkie powyższe środki zawiodą, za wszelką cenę trzeba zachować spokój. Po ugryzieniu nie powinniśmy krzyczeć ani uciekać. Wprawdzie łatwiej to powiedzieć niż zrobić, ale panika tylko pogorszy naszą sytuację. Pamiętajmy, że próba ucieczki może sprowokować psa do kolejnego ataku. A co wy myslicie o tym wszystkim drodzy formuowicze :lol: mój staffik nie jest wcale grozny :) wiem moglam wrzucic link bylo by szybciej :)

Użytkownik popokatepek edytował ten post 16 czerwiec 2010 - 09:42





PLka
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.