Jest miejsce dla ludzi z pomysłem

JJ

Po rekordowym 2008 roku wymiana handlowa między Polską a Irlandią nie jest już tak dobra. Jeśli jednak masz pomysł, to możesz otworzyć swoją firmę i podbić rynek. O takich historiach opowie Jacek Jędruszak, radca z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji przy ambasadzie w Dublinie.

Nasz Głos: Jak długo jest już Pan w Irlandii?

Jacek Jędruszak: Przyjechałem tu w lecie 2009 roku. Trafiłem akurat na kryzys. W tym czasie zaczęły się problemy banków irlandzkich, później zaczęło się to przekładać gospodarkę a w końcu na na wyniki współpracy polsko-irlandzkiej.

NG: I jak wygląda teraz ta współpraca?

JJ: Ciągle się rozwija, ale niestety już nie tak dynamicznie jak to było wcześniej. Do roku 2008 mieliśmy olbrzymi wzrost naszego eksportu, który rósł kilkadziesiąt procent w skali roku. To m.in. dzięki Polakom, którzy tutaj przyjechali i którzy stworzyli popyt na polskie towary. Artykułów spożywczych pochodzących z Polski jest ciągle dużo w irlandzkich sklepach, a kupowane są głównie przez Polaków, choć nie tylko. Sporo Polaków otworzyło tutaj firmy budowlane, sprowadzali z kraju okna, drzwi, itd. Eksport rozwijał się bardzo dynamicznie. Niestety strumień towarów z Polski dramatycznie zmalał wraz z rozwojem kryzysu. Rok 2009 roku był najgorszym rokiem, eksport spadł prawie o 30 procent. To bardzo dużo. Rok 2010 był już trochę lepszy. Eksport wzrósł o prawie 20 procent. Ale to wciąż poziom niższy niż w 2008. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w tym roku. Niestety wydawało się, że odbudowa gospodarki irlandzkiej będzie przebiegała dużo szybciej. Niestety prognozy wciąż nie są optymistyczne. Miejmy nadzieję, że w tym roku będziemy mieli po raz pierwszy od trzech lat wzrost gospodarczy.

NG: Jest na to szansa?

JJ: Wcześniej rząd przewidywał, że wyniesie on powyżej 3 procent. Bardziej realne wydaje się, że wyniesie on około 1 procenta. Im późniejsze przychodzą prognozy, tym mniej są optymistyczne.

Teraz największym problemem jest rosnące zadłużenie. Ogromna pożyczka z UE, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Europejskiego poszła na ratowanie banków, w związku z tym rząd musiał obciąć wydatki na infrastrukturę, szkolnictwo czy pomoc socjalną. Mniej dróg, mniej remontów. Plany inwestycyjne rządu, które w czasach boomu były bardzo optymistyczne zostały zredukowane o połowę. Dochodzi wysokie bezrobocie. Wiadomo, że cudzoziemcy, w tym Polacy mieszkający w Irlandii bardziej odczuli występujące na rynku pracy problemy niż rodowici Irlandczycy. Mimo że najczęściej są lepiej wykształceni.

NG: Sporo Polaków pracowało w budownictwie, a ten sektor został dotknięty przez kryzys najbardziej…

JJ: Sektor budowlany jest w ogromnym kryzysie. Duże firmy budowlane kończą to co zostało rozpoczęte, nie rozpoczyna się nowych inwestycji. Małe firmy starają się przeżyć remontujac domy czy obiekty komercyjne.

NG: A w tak ciężkich czasach dużo Polaków szuka pomocy w Wydziale Promocji Handlu i Inwestycji?

JJ: Zwiększyła się ilość osób, które myślą żeby rozpocząć własną działalność. Coraz trudniej znaleźć pracę w firmach, w dobie kryzysu pracodawcy tną koszty. Polacy bardzo często najpóźniej zaczęli pracować, a w związku z tym jest rzeczą naturalną, że zwalnia się tych, którzy pracują najkrócej. Coraz więcej rodaków chce brać swój los w swoje ręce. Myślę, że wciąż istnieją w tym kierunku duże możliwości.

NG: W jakich branżach?

JJ: Możliwości są nieograniczone. Wszystko zależy od pomysłu, wiedzy, wykształcenia. Obserwuję, że Polacy otwierają firmy prowadzące działalność na styku między Irlandią i Polską. choćby w takich branżach jak energia odnawialna. Spotkaliśmy się z ludźmi, którzy sprowadzają z Polski energooszczędne piece na drewno, torf czy węgiel. Polska jest też dużym producentem paneli słonecznych, które tutaj nieźle się sprzedają ze względu na możliwość uzyskania dofinansowania z instytucji irlandzkich. Sporo firm jest zainteresowanych sprowadzaniem ich z Polski, a później montażem. Dla Polaków ciągle interesująca jest branża budowlana, która co prawda jest w kryzysie, ale nie do końca. Ciągle są segmenty, które mają możliwości rozwoju. Na przykład wymiana okien. W irlandzkich domach, zwłaszcza tych starszych ich jakość nie jest najwyższa. Wielu ma ciągle okna jednoszybowe, które tracą mnóstwo energii. Ostatnie zimy były dość ciężkie i wiele gospodarstw stara się je wymienić. Znam młodego człowieka, który był bezrobotny, otrzymał grant na rozwój własnego biznesu, z naszej strony dowiedział się jak założyć firmę i jak wygląda rynek stolarki budowlanej. Później otworzył własną działalność. Niedawno zatrudnił nawet pracowników. Z Polski sprowadza okna i montuje je w okolicach Dublina. Idzie mu dobrze i jest zadowolony. Nie ma co prawda możliwości znalezienia kontraktu z deweloperem, który buduje całe osiedla, bo takich tu teraz nie ma, ale jego klientami są osoby, które chcą wymienić 2-3 okna w swoim mieszkaniu. Na brak pracy nie narzeka.

NG: Pewnie takich historii zna Pan więcej?

JJ: Inny młody człowiek odkrył, że jest tutaj spore zainteresowanie polskimi rowerami. Zaczął je sprowadzać w częściach do Dublina. Skręcał je na balkonie, a sprzedawał przez internet. Potem rozpoczął współpracę z dużą firmą z Przasnysza, namówił ich na wejście na rynek irlandzki. W marcu mieli już pokaz w Dublinie. Okazało się, że podpisali umowę z paroma dużymi dilerami, a ten chłopak został ich przedstawicielem. Wykorzystano fakt, że istnieje tu program bike to work i państwo dofinansowuje zakup roweru, jeśli udowodni się, że jeździ się nim do pracy. W Irlandii promuje się projekty, które wprowadzają pewną innowacyjność. Ja na jednym spotkań spotkałem księgową, która pomaga firmom w przygotowywaniu biznesplanów. Zapewniła mnie, że można przygotować taki, który udowodni, że nawet sklep rowerowy jest innowacyjny. Możliwości są więc nieograniczone. Na targach energetycznych spotkałem młodego człowieka, który otworzył sklep internetowy. Zaczął sprzedawać elektronikę z Polski, a mianowicie oświetlenie ledowe. Kupuje je w Polsce, a sprzedaje przez internet w Irlandii. Znam 3 firmy, które montują szafy wnękowe w oparciu o dostawy komponentów z Polski. Jeśli ma się pomysł można tu dużo zrobić. Formalności są minimalne. Dużo łatwiej tu prowadzić biznes nie tylko niż w Polsce, ale i w innych krajach Europy. Dzięki temu taki mały kraj jak Irlandia zdołał przyciągnąć tyle inwestycji.

NG: Państwo pomagacie rozpoznać rynek irlandzki?

JJ: W pewnym sensie tak. Jednak za nikogo nie wykonamy pracy domowej i nie napiszemy biznes planu. My jesteśmy punktem, gdzie można uzyskać pierwsze informacje. Na naszej stronie internetowej może znaleźć informacje jak założyć swoją działalność, jakie są podatki, jakie są zwyczaje oraz gdzie uzyskać bardziej szczegółowe informacje dotyczące uzyskania dotacji. Co pewien czas organizujemy spotkania dotyczące konkretnych branż. Jeśli ktoś chciałby założyć biznes na styku Polski i Irlandii, to my możemy udzielić informacji na temat firm zainteresowanych wejściem na rynek irlandzkich. W ciągu roku bierzemy udział w kilku targach i zawsze zapraszamy polskie firmy, które przesyłają nam swoje materiały reklamowe, bądź przyjeżdżają osobiście. Można skontaktować się z taką firmą i przekonać do wejścia na irlandzki rynek. Na naszej stronie jest kalendarium naszych imprez.

NG: Pomagają państwo również Irlandczykom?

JJ: Pomagamy tym firmom, które chcą w Polsce inwestować, bądź kupować u nas towary. Firm jest sporo, ale dużo mniej niż w 2008 roku. Każdego tygodnia dzwoni do nas kilku, kilkunastu zainteresowanych, którzy interesują się Polską. Irlandzkie firmy żeby przetrwać muszą poprawiać swoja konkurencyjność, obniżać koszty. Robią to m.in. przenosząc część swojej produkcji do innych krajów, gdzie koszty pracy są niższe. W ostatnich latach „fabryka świata” – Chiny – stała się droższa. Firmy z Irlandii zwracają się więc ku bliższym krajom, takim jak Polska. Jesteśmy w Unii Europejskiej, nie ma opłat celnych, jesteśmy bliżej; ciężarówka dojedzie z Polski do Irlandii w ciągu 24 godzin. Przez to można zamówić mniejszą ilość towaru. Stajemy się coraz ciekawszym dla nich rynkiem. A trzeba pamiętać, że eksport jest teraz jedyną siłą napędową gospodarki Irlandii. W tym sensie jest to również szansa na rozwój wzajemnych polsko – irlandzkich stosunków handlowych i produkcyjnych. Dużą rolę, m.in. z uwagi na znajomość rynku, języka oraz miejscowych zwyczajów, mogą tu odgrywać mieszkający w Irlandii Polacy. Dotyczy to zwłaszcza tej części współpracy realizowanej przez firmy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Strona internetowa Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji:

www.dublin.trade.gov.pl


O autorze

Skomentuj