SŁOWO POLSKIE / GAZETA WROCŁAWSKA

W Kędziach koło Żmigrodu krowy słuchają… radia. Muzyka, czysta podłoga, jedzenie na zawołanie, żywe karpie w pojemnikach na wodę. Wszystko po to, by krowy mogły się odprężyć. Pobudka o piątej rano, cisza nocna punktualnie o dwudziestej drugiej. W takich warunkach 40 litrów mleka dziennie to żaden problem.

Mozart? Brahms? Może pasowałoby im to bardziej, tyle że ja bym nie wytrzymał śmieje się Henryk Fita z Kędź, koło Żmigrodu. One lubią pop i delikatnego rock and rolla. O kim mowa? O stu pięćdziesięciu cielakach, jałówkach i mlecznych krowach. Tyle bowiem sztuk liczy stado pana Henryka. Jego krowy słuchają muzyki, bo zdaniem hodowcy to sprawia, że dają więcej lepszego mleka. Najlepiej pasuje im Radiowa Trójka. Muzyka jest spokojna i odprężająca. Nawet serwisy informacyjne specjalnie im nie przeszkadzają. Niektóre rekordzistki przy Trójce dają nawet ponad 40 litrów dziennie mówi z dumą.
Czy rzeczywiście muzyka może im w tym pomagać? Muzykoterapeuci z wrocławskiej Akademii Muzycznej nie chcieli o tym mówić. Ich zdaniem nikt nie prowadził tego rodzaju badań. Mogą jedynie powiedzieć, jak muzyka wpływa na człowieka. A przecież człowiek to także zwierzę.


 


O autorze

Skomentuj