Rozmówki polsko-angielskie

Moi koledzy w pracy znaleźli Rozmówki angielskie, ktoś zgubił, albo może zostawił celowo? W każdym razie książeczka trafiła w moje ręce. Czerwona okładka przyciąga wzrok, musi się przecież wyróżniać na półce w księgarni. Na okładce można przeczytać &nieodzowny towarzysz podczas pobytu w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy Irlandii.


No i myślę sobie, że skoro rozmówki angielskie, to autorzy powinni wiedzieć, że angielski w Anglii różni się od angielskiego w Irlandii, że o Stanach Zjednoczonych nie wspomnę. Inny akcent, inna wymowa, zdarza się, że inna pisownia, tymczasem dalej czytam Zawiera odpowiednią wymowę słów, zwrotów&. Ciekawe, nieprawdaż? No to testujemy. Nie bacząc, na to, co już wiem i co umiem, nie zwracając uwagi na pisownie oryginalną czytam tylko to, co autorzy nazywają odpowiednią wymową czyli angielski napisany po polsku. Czytam na glos i proszę kolegów, żeby zgadywali o co mi chodzi.
No i proszę odgadnąć co oznacza zwrot: Łea djuŁerk?, albo: yzze hoŁtel nije zesyti sente?
Zadziwiające po prostu, jaką trzeba mieć wiedze, żeby coś takiego napisać!
Rozmówki zawierają także liczne praktyczne informacje. Zabieram się do szukania owych praktycznych, najbardziej jestem zainteresowana oczywiście informacjami dotyczącymi Irlandii. Znalazłam rozdział Święta. Irlandia potraktowana została jako cześć Wielkiej Brytanii (oj, coś mi nie pasuje, sprawdzam rok wydania: wydanie pierwsze, rok 2005) No tak, nie wszyscy są zorientowani w wydarzeniach na Świecie, jaka szkoda, co?
Rozdział miary, proste: długości, odległości, objętości, rozmiary butów I ubrań, baaaardzo potrzebne, zważywszy, że na wszystkich metkach jakie widziałam w Irlandii, rozmiary są podane we wszystkich wersjach, w końcu mamy Unie Europejska&
Przydatne adresy Znowu Irlandia przylepiona do Wielkiej Brytanii, nie ma prawdziwego adresu Ambasady Irlandii w Polsce, nie ma również adresu Ambasady Polskiej w Dublinie.
Autorzy opisywanych Rozmówek mają bardzo interesujące poczucie humoru.
Każdy rozdział jest podzielony na podrozdziały. Najpierw potrzebne w danej sytuacji pojedyncze wyrazy, i tak do zawierania znajomości musimy umieć następujące słowa i zwroty: dobrze, drogi, interesujący, kompletne zero, lubić, nienawidzić, uwielbiać, wspaniały, OK.
Cóż, najbardziej zastanawia mnie, po co komuś do zawierania nowych znajomości w obcym kraju znajomość słowa nienawidzić, czyżby autorzy mieli przykre doświadczenia podczas podróży? A może nigdy nie podróżowali i stąd ta nienawiść, pewnie do tych, którzy jednak gdzieś jeżdżą. Albo na przykład kompletne zero, tu chyba mieli siebie na myśli, bo kogo innego? Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że zawieram nowa znajomość i zaczynam od ubliżania komuś&
W podobnym dziale, dotyczącym jedzenia i picia, na początku listy wyrazów niezbędnych mamy aperitif, butelka, Coca-Cola buuuuhaha! Tak, tak, bo Coca-Cola po polsku, to co innego niż Coca-Cola po angielsku najwyraźniej.
Cóż, przechodzę do słownika z pięcioma tysiącami słów, w nadziei, że może chociaż tu będzie trochę lepiej&
Na pierwszym miejscu słownika adidasy o rany! Słownik dla subkultur, czy co? Sprawdzam, czy jest dres, nie, dresu nie ma, za to są fajki i langusta i jeszcze meduza&
Ogólnie rzecz biorąc, Rozmówki angielskie, reklamowane jako niezbędne, są właściwie bezużyteczne i niepraktyczne, w licznych informacjach nie znalazłam nic, co mogłoby mi się przydać na terenie Irlandii, firmowane znakiem poważnego i znanego w Świecie wydawnictwa, zdają się być tworem niedouczonych ignorantów, umieszczanie na okładce informacji, że produkt ten jest nieodzowny na terenie, miedzy innymi Irlandii i równoczesne traktowanie tego kraju, jakby w ogóle nie istniał jest oburzające, jak również wprowadzanie czytelników w błąd, podając mylne adresy.
Właściwie większość owej książeczki nie nadaje się do niczego, transkrypcja fonetyczna jest śmieszna i bynajmniej nie pozwala być rozumianym przez ludzi angielskojęzycznych, umieszczanie sformułowań potocznych, których się właściwie nie stosuje też zakrawa na jakiś żart. Szkoda pieniędzy na tego rodzaju inwestycje, lepiej się sprawdza język Kalego i porozumiewanie na migi. Jak się chce mówić i rozumieć po angielsku, to wystarczy po prostu zacząć rozmawiać z ludźmi i poznawać język żywy i aktualny. Właściwie to tak sobie myślę, że wielu z tych, którzy w Irlandii żyją i pracują byłoby w stanie napisać dużo lepszy podręcznik do nauki języka angielskiego, niż te utytułowane akademicko osoby, które robią wrażenie, jakby nigdy nie wyjrzały po za mury uniwersytetu.

Monika.


Skomentuj