Płyną z fortepianu jakby znajome głosy…
czyli historia pewnego pianisty, Uwielbia Bacha, Mozarta, Czajkowskiego, Chopina i jeszcze wielu innych kompozytorów. Muzyczną pasję zaszczepili w nim rodzice, ale jak sam twierdzi, nie został pianistą z przymusu. Pokochał muzykę, a dziś swoją pasję dzieli z innymi.Prowadzi Studio Pianistyczne i Szkołę Muzyczną w Galway - Hoffmann's Piano Studio. Uczy i wychowuje, pokazuje, jak ważna w życiu każdego człowieka jest muzyka. I że warto się na nią uwrażliwić. Z Dariuszem Hoffmanem, pianistą z krwi i kości, kompozytorem spotykam się w Hotelu G, gdzie w weekendy, od ponad trzech lat, grywa koncerty.
Słucham dźwięków płynących lekko spod palców pianisty, patrzę na słońce powoli zachodzące nad zatoką i na chwilę przenoszę się w świat pałacyków i dworków, gdzie klasa wyższa niemal na co dzień delektowała się muzyką klasyczną.
Niesamowite dźwięki. Ale muzyka klasyczna jakoś dziwnie komponuje się z dzisiejszym światem. Czy nie wydaje Ci się, że jest archaiczna?
Nie mogę się zgodzić z takim stwierdzeniem. Ludzie na przestrzeni wieków formowali różne dźwięki i robili z niego jakieś formy, służące zarówno emocjom, jak i nauce. Dzisiaj w muzyce klasycznej możemy znaleźć bardzo współczesne rzeczy. Jednak różnica jest zasadnicza. Idąc na taki koncert, nie tylko muzyk powinien być przygotowany, ale również i słuchacz. Przynajmniej powinien poznać jakieś minimum - wiedzieć, jaki to kompozytor i jaka epoka. Wtedy dopiero można czerpać z tego jakiś smak.
Czy to nie jest tak, że muzyka klasyczna jest muzyką dla wyższych sfer?
Przez większość swojego życia, kiedy byłem młodym gniewnym, uważałem, że muzyka klasyczna jest muzyką tylko dla wybranych. Potem zacząłem grać trochę jazzu, muzyki reggae, a tym samym stwierdziłem, że tak nie jest. Przekonywałem, że muzykę klasyczną trzeba propagować i nawet zacząłem udowadniać jej wyższość. Jednak kilka lat temu wróciłem do mojego starego myślenia, które mówi, że muzyka klasyczna jest muzyką elitarną i jednocześnie intelektualną.
Wróćmy teraz do sztandarowego pytania. Twój tata jest dyrygentem, matka śpiewaczką operową. Czy to oznacza, że tradycja rodzinna zobowiązuje i jesteś muzykiem z konieczności?
To nie jest do końca tak. Moja siostra, która również jest pianistką, nie zabrnęła aż tak daleko w muzykę klasyczną. Poszła troszkę w innym kierunku. Ogólnie można powiedzieć, że tradycje rodzinne mają duży wpływ, jednak o talencie decydują... nasze geny.
Czy jako dziecko nie czułeś się obco ze swoją pasją? Zapewne inne dzieci uprawiały sporty, bawiły się w wojnę?
Chodziłem do szkół muzycznych, a to zupełnie inny świat. Tam przychodziły dzieci grające na instrumentach, śpiewające. Zresztą wyjście na podwórko było dla mnie rarytasem. Nie znałem takiego życia, no chyba, że przychodziły wakacje i jechałem do rodzinnego Poznania. W czasie roku szkolnego z reguły miałem dwie szkoły, a w międzyczasie odrabiałem lekcje i ćwiczyłem.
Kiedy więc rozkochałeś się w muzyce? Kiedy przyszła ta pełna, prawdziwa pasja?
Byłem wtedy w ósmej klasie szkoły podstawowej. Do dziś pamiętam ten wieczór, kiedy przyszła do mnie mama i zaczęła mi opowiadać o pewnym chłopcu, który nazywał się Chopin... I wtedy pokazała mi pierwsze trzy polonezy Chopina. Bardzo mi się to spodobało. Następnie rozmawiałem z tatą, który jako dyrygent dobrze znający środowisko powiedział, że jeśli mam grać muszę, to robić bardzo dobrze. W przeciwnym razie zniknę i będę bardzo przeciętnym grajkiem.
I wtedy zaczęło się wspinanie po drabinie?
Tak. Najpierw trafiłem pod skrzydła doskonałego pedagoga, Pani Bronisławy Kawalla, która uznała, że mam talent. Następnie byłem uczniem prof. Alicji Palety-Bugaj. I tak uzyskałem tytuł magistra sztuki na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Natomiast wykształcenie podyplomowe szlifowałem pod okiem profesorów z L'Ecole Normale de Musique w Paryżu.
Bardzo wcześnie -bardzo dojrzała decyzja...
Zgadza się. Ale jeżeli się to wszystko kocha, jeżeli jest się zbudowanym z dźwięków, emocji, to nie widzę żadnych przeszkód. Jak wspomniałem, wychowywałem się w operze. Kompozytorów Puccini'ego czy Verdi'ego znałem na pamięć.
Dziękuję
Rozmawiała Iwona Mazurek
Czytaj więcej na łamach :


Pamiętaj mnie