Na fali
Spieniona powierzchnia wody, stały ląd, lub zimny śnieg. Do tego latawiec i odpowiednia deska. I można zaczynać przygodę, która całkowicie zmieni twoje dotychczasowe życie! Uważajcie jednak, dla wielu zarażenie" tym będzie nieuleczalne...Siła wiatru fascynowała ludzkość od wieków. Od niepamiętnych czasów wykorzystywano ją do żeglugi. Wraz z rozwojem techniki i dostępnych materiałów powstawały nowe, coraz ciekawsze metody, zmienił się również ich cel. Początkowo jego istotą były potrzeby czysto utylitarne, obecnie również sportowe i rekreacyjne. I tak właśnie powstał najnowszy z tego rodzaju sportów - kitesurfing. Rozwinął się on stosunkowo niedawno. W 1977 roku Holender Gijsbertus Adrianus Panhuizen jako pierwszy wykorzystał siłę latawca do płynięcia w pozycji stojącej na desce. Ograniczenia materiałowe tamtych czasów uniemożliwiły jednak rozwój tego sportu, którego wybuch" nastąpił prawie 20 lat później. W 1996 odbyły się pierwsze kitesurfingowe mistrzostwa świata, rozgrywane na Hawajach. Od tego czasu sport ten nieprzerwanie rozwija się, dając niesamowitą frajdę wszystkim uprawiającym go. I trudno się dziwić. Oglądając kitesurferów, wzbijających się na kilka sekund na wysokość kilku, a nawet kilkunastu metrów nad wodę, przelatujących szerokość boiska do piłki nożnej, można samemu nabrać ochoty na lot w przestworza. Tak naprawdę, nie jest to takie trudne, a opanować może to każdy.
Ostra jazda
Rzadko można znaleźć pasję, która pozwoli nam szaleć niezależnie od pory roku. A jednak mieszkający od pięciu lat w hrabstwie Kerry Łukasz znalazł właśnie coś takiego, i obecnie dzieli się swoim hobby z innymi. Kitsurfing, to najmłodszy i najdynamiczniej rozwijający się sport wodny, którego lądowe i śnieżne odmiany pozwalają szaleć w każdych niemal warunkach. Wystarczy trochę wiatru i...jaaaaaaaaaaaazda! I to jaka! - Każda z odmian jest trochę inna, lecz we wszystkich dobra zabawa jest gwarantowana. Tak aktywnie spędzany czas wolny pozwoli nam kolekcjonować" silne wrażenia i zdrowo wypoczywać na świeżym powietrzu - opowiada o swojej pasji Łukasz. W Irlandii jest od 2004 roku i to właśnie tu zaraził się tą pasją. - W Polsce mieszkałem na południu kraju, więc do morza miałem zawsze daleko, co jednak nie przeszkadzało mi w uprawianiu sportów wodnych. Nie było jednak okazji do spróbowania akurat tego sportu, co zmieniło się w Irlandii. To tu zacząłem pływać, zdecydowałem się zrobić uprawnienia i założyć szkółkę. Namówili mnie do tego znajomi, będący pod wrażeniem moich umiejętności. I tak, trzy lata temu otworzyłem szkółkę, która z sukcesami funkcjonuje do dziś - podkreśla.
Ryzyko nie popłaca
Oglądając najlepszych, łatwo dojść do wniosku, że to bułka z masłem". Nic bardziej mylnego. I chociaż pod doświadczonym okiem można po kilku godzinach zacząć się bawić samemu, kategorycznie odradza się zaczynanie bez instruktora! - Źle dobrany sprzęt i brak umiejętności sprawiają, że ten sport bywa niebezpieczny. Dlatego zawsze trzeba korzystać z pomocy doświadczonych instruktorów. Osobiście posiadam uprawnienia instruktorskie IKO - International Kiteboarding Organization, więc jestem uprawniony do prowadzenia szkoleń na całym świecie - zaznacza Łukasz. - To jest, po pierwsze, bezpieczniejsze, po drugie - paradoksalnie - tańsze, gdyż zmniejsza ryzyko rozwalenia już na pierwszym podejściu bardzo drogiego sprzętu. Przekłada się to zresztą na politykę wielu firm. W większości z nich, również mojej, unika się wypożyczania sprzętu osobom bez kwalifikacji. Szanujące się szkółki zawsze dadzą kursantom papier potwierdzający ich umiejętności. Moje kursy opierają się na standardach IKO i po ich zakończeniu student otrzymuje własną, personalną kartę IKO, która jest swoistym ''prawem jazdy '' po falach. Dzięki tej karcie może wypożyczyć sprzęt na całym świecie w szkółkach kite, a jej posiadanie jest potwierdzeniem umiejętności, które zdobyło się na kursie - opowiada o kursach (www.KITE-WAY.com) Łukasz.
Istotne jest również, że w szkółce prowadzonej przez Łukasza są trzy poziomy zaawansowania, więc każdy ma tu szansę znaleźć coś dla siebie. Poziom pierwszy to podstawy, trzeci to zabawa dla zaawansowanych. Dla każdego coś fajnego...
Na każdą porę roku
Co ciekawe, zdobycie umiejętności kajtowych" pozwala bawić się nie tylko latem i nie tylko na wodzie... W zimie (nie tej irlandzkiej, ale prawdziwej - polskiej) można pobawić się na śniegu. Ta odmiana nosi nazwę snowkiting, a różni się tylko konstrukcją deski. Podobnie jest z popularnym w Irlandii buggykitingiem, którego popróbować można w szkółce Łukasza. Buggykiting to odmiana żeglarstwa lądowego, polegająca na poruszaniu się po lądzie lub piasku przy pomocy specjalnego wózka, do którego dołączony jest latawiec, pełniący rolę napędu wiatrowego. Sport ten jest praktykowany zazwyczaj na plażach, szczególnie odpływowych, Europy Zachodniej, w tym również Irlandii. - To naprawdę super sprawa, a w Irlandii jest mnóstwo miejsc, w których można się w to pobawić. Podobnie, jak w przypadku kite'a, już po kilku lekcjach można złapać", o co chodzi i zacząć śmigać samemu - śmieje się Łukasz. Interesujące jest również to, że sporty te są bardzo podobne, kto nauczy się jednego, będzie mógł uprawiać wszystkie. Czyli: mamy promocję - trzy w jednym.
Wielka impreza
W dniach 3,4,5 kwietnia odbędzie się wielka impreza - Pirats from Dumps. Będzie to niepowtarzalna okazja, aby spotkać się z prawdziwymi pasjonatami, nie tylko kitesurfingu, ale również nurkowania i triatlonu. - Zapraszamy wszystkich, aby zobaczyli, o co cały ten szum, co tak naprawdę nas kręci! Kto wie, może znajdziecie tam pasję i dla siebie? Do zobaczenia na wodzie! - namawia Łukasz z www.KITE-WAY.com Do zaproszenia dołączają się nurkowie z bazy nurkowej ...
DAS
Czytaj więcej na łamach :




Pamiętaj mnie