KURIER SZCZECIŃSKI

Stracił pracę, mieszkanie, zasiłek dla bezrobotnych, a ostatnio na własne życzenie nawet prawo do bezpłatnej opieki medycznej. Natomiast przez ostatni głupi wybryk przesyłkę przypominającą bombę, jaką osobiście dostarczył do Powiatowego Urzędu Pracy w Szczecinie ściga go teraz policja, a czeka sąd, areszt lub grzywna.

Na 40 minut została przerwana praca i przyjmowanie interesantów w szczecińskim PUP przez klienta, który w dziwaczny sposób okazał niezadowolenie z decyzji, jaką ów urząd podjął w jego sprawie.Mężczyzna do sekretariatu PUP przyniósł paczkę dla naczelnika jednego z wydziałów. Gdy sekretarka paczkę otworzyła, zauważyła coś migającego i wszczęła alarm. Pracę urzędu wstrzymano na czas potrzebny do sprawdzenia, że nie chodzi o bombę, a o atrapę: migająca dioda była podłączona do baterii ukrytych w plastikowym etui.Bezmyślnego dostawcę przesyłki ściga teraz policja. Nie miała trudności z ustaleniem jego personaliów, bo mężczyzna dołączył swe dokumenty do atrapy bomby. W mieszkaniu przy ul. Odzieżowej, do którego też stracił prawo, policjanci zatrzymali… jego znajomego. Okazało się, że był ścigany listem gończym, bo nie stawił się do odbycia kary w więzieniu.
(Artykuł pochodzi z 87 numeru Polskiego Tygodnika Cooltura w Londynie)




Skomentuj